W Święto Poświęcenia Bazyliki Laterańskiej - żeby było tak ogólnokościelnie - mamy dla Was nowe wiadomości z misyjnych szlaków o. Michała Sabatowskiego, franciszkanina i oazowicza z naszej diecezji. Życiowa lekcja w temacie: "Kościół powszechny ", to teraz jego codzienność.
Składają się jednak na nią dość niecodzienne wrażenia - i to dla oczu, i dla podniebienia. Pisze on do nas: Minął kolejny miesiąc pobytu w Ekwadorze. Ostatnio udało mi odwiedzić nasz klasztor w Tulkan na granicy z Kolumbią. Otoczone wulkanami miasteczko i pagórkami, z doliną rzeki Carchi. Bardzo urocze miejsce. Pierwszy też raz odprawiłem "solo" Eucharystię w języku hiszpańskim dokładnie 5 lat i 5 miesięcy po mojej polskiej prymicji (podobno mam akcent kastylijski; nawet bym nie pomyślał, że mam jakikolwiek akcent). Oczywiście mój hiszpański jest jeszcze słaby. Pierwszy też raz mogłem spróbować jak smakuje świnka morska - jakbyście pytali, to taki trochę kurczak, królik i nie ma się czego brzydzić, tak jak krabów czy langust, które tu są czymś popularnym. Miałem też okazję zobaczyć sanktuarium w Kolumbii Las Lajas, kościółek schowany w dolinie na mostku. Pozdrawiam was serdecznie do następnego.
Od nas dodamy, że Las Lajas Cathedral rzeczywiście wisi niejako w powietrzu, stojąc na moście. Ta niezwykła lokalizacja została spowodowana tym, że właśnie wśród tutejszych skał w 1754 roku dwójce kobiet ukazała się Matka Boża. Na jej cześć powstał w XIX wieku skromny kościołek, jednak wierni postanowili wybudować bardziej okazałą świątynię.